Czarny scenariusz się nie spełnił. Brexit jednak z umową

Łowiska

Ostatnie dni i przedświąteczne godziny były nadzwyczaj ostrą batalią o dostęp do brytyjskich łowisk (zwłaszcza w przypadku śledzi i makrel) dla unijnych rybaków, głównie z Francji, Holandii i Danii.

W kwestii ryb chodzi bardziej o suwerenność niż gospodarkę, bo ten sektor to tylko 0,1 proc. brytyjskiego PKB. Ostatecznie UE utrzyma przez pięć i pół roku połowy w brytyjskich wodach, ale zredukowane o 25 proc. (przedwczoraj Londyn upierał się przy trzech latach i redukcji o 35 proc.).

Równe warunki dla biznesu

Ustalono system „zarządzania dywergencją” – obie strony nie powinny zaniżać obecnych i wciąż wspólnych standardów, a w przyszłości (gdyby np. Londyn „nie nadążał” za rozwojem norm w Unii) ma funkcjonować system karnych ceł nakładanych w wyniku arbitrażu, po dwustronnych konsultacjach (tu Unia ustąpiła). „Zarządzana dywergencja” z systemem retorsji będzie działać też w dziedzinie pomocy publicznej.

Brak ceł, ale z kontrolą

Brak ceł nie oznacza zatem, że zniknie granica celna, która 1 stycznia zacznie przecinać kanał La Manche. Wprawdzie towary unijne i brytyjskie będą clone stawką zerową, ale już te reeksportowane spoza UE i Wielkiej Brytanii będą obłożone opłatami. Szczegółowe przepisy określają sposób clenia towarów wyprodukowanych np. częściowo w Unii i częściowo w Azji. A skoro Brytyjczycy przestają automatycznie uznawać wspólne regulacje dotyczące np. bezpieczeństwa zabawek albo detergentów, to i ta kwestia będzie wymagać dodatkowej biurokracji granicznej.

Inny problem to „granica vatowska”. Brytyjczycy planują zatrudnić 50 tys. urzędników celnych. A według nieoficjalnych szacunków ok. 4 proc. towarów będzie musiało podlegać inspekcji przez służby tam, gdzie dotąd – nie licząc ostatnich zakłóceń epidemicznych – przepływy handlowe były zupełnie niezakłócone, jakby odbywały się w ramach jednego kraju.

City, ale jakby mniejsze

Umowa o wolnym handlu dotyczy głównie towarów, ale duże nowe utrudnienia spadną na usługodawców, uderzając w brytyjski sektor finansowy (londyńskie City). Na terenie Unii nie będzie już mógł korzystać z automatycznych certyfikatów na równi z firmami zarejestrowanymi i pozostającymi pod unijną jurysdykcją. 

Czytaj więcej w tygodniku „Polityka”: Czarny scenariusz się nie spełnił. Brexit jednak z umową

Czytaj też: Wielka Brytania walczy o handel [krajobraz po brexicie]