Miliardy dolarów na inwestycje w półprzewodniki

Producenci półprzewodników nie potrafią sprostać popytowi zgłaszanemu przez branżę technologiczną oraz motoryzacyjną. Jedynym sposobem na przezwyciężenie trudności związanych z deficytem komponentów są ogromne inwestycje.

Nic więc dziwnego, że turbulencje na rynku procesorów skłoniły do działania rządy największych mocarstw. Joe Biden, podczas kwietniowego spotkania z kadrą zarządzającą producentów z branży technologicznej oraz motoryzacyjnej, wezwał do wzmocnienia amerykańskiego przemysłu półprzewodnikowego. Prezydent USA przeznaczył też 50 mld dol. jako państwowy zastrzyk finansowy dla producentów chipów w USA.

Po drugiej stronie świata, w Chinach, prezydent Xi Jinping już od lat konsekwentnie stawia na niezależność lokalnej branży nowych technologii, a chipy uznaje wręcz za narodowy priorytet. Jednak cel ten, przynajmniej jak na razie, pozostaje nieuchwytny. Ostatnio jeden z głównych chińskich graczy – Tsinghua Unigroup – nie wywiązał się ze spłaty obligacji krajowych o wartości 1,3 mld juanów, czyli 199 mln dol. Z kolei innym producentom mocno dały się we znaki amerykańskie kontrole eksportu.

Co ciekawe, światowi producenci półprzewodników zastanawiają się, czy i na ile – mimo obecnych niedoborów – opłaci im się stawianie kolejnych fabryk. Wybudowanie i wyposażenie zakładu produkcyjnego liczy się w miliardach dolarów. Najbardziej zaawansowane maszyny kosztują nawet po 100 mln dol. i są tak duże, że do ich transportu potrzeba czterech Boeingów 747. 

Źródło: CRN

Czytaj też: JOHN BARDEEN – PODWÓJNY NOBLISTA Z FIZYKI ZA PÓŁPRZEWODNIKI I NADPRZEWODNICTWO